Artykuły
Psychologia i ciało
- 28 września 2016
- Posted by: Marta Pociecha
- Category: Relacje i emocje Zdrowie i kondycja Psychologia i rozwój

Kiedy Ciało mówi, kto go słucha? Wg Berneya Goodmana częściej wyrażamy emocjonalny dyskomfort przez ciało niż poprzez słowa. Somatyzacja jest najczęstszym sposobem na wyrażenie faktu, że czujemy się emocjonalnie przytłoczeni.
Pewnego dnia młody człowiek wszedł do gabinetu neurologa w towarzystwie swojej ciężarnej żony. Mężczyzna od kilku miesięcy zauważał skurcze mięśni i dziwne ruchy w swoich łydkach. Początkowo starał się ignorować te skurcze, ale z czasem przybrały na sile i częstotliwości i nie mógł ich już nie zauważać. Był przekonany, że jego objawy dotyczą choroby, która powolnie doprowadza do zwyrodnienia układu nerwowego, paraliżu i w konsekwencji do śmierci. Neurolog, błyskotliwy, ale gburowaty mężczyzna po sześćdziesiątce, wysłuchał mężczyznę, ale po dokładnym badaniu neurologicznym zawołał donośnym i nieprzyjemnym tonem: “Wszystko jest z panem w porządku. Proszę wracać do domu.”
Jeśli skurcze mięśni mężczyzny nie miały żadnej przyczyny medycznej, to może miały psychologiczny? Jeśli tak, to co działo się w jego głowie, która doprowadziła do tych niepokojących drgań i skurczów w nogach? Zapewne, jako potencjalny ojciec był pod szczególnym wpływem oczekiwania na pierwsze dziecko. Dopóki jego żona nie była w ciąży był wyłącznym beneficjentem jej opieki, uwagi i miłości. Teraz musiał udostępnić ją komuś innemu czyli dziecku, które falowało kopiąc w łonie żony.
Mimo, iż mężczyzna musiał wyrażać radość wobec żony i innych, w głębi duszy nie mógł już tłumić negatywnych uczuć, które znalazły ekspresję, nie w słowach, ale w języku jego ciała. Falujące i drgające mięśnie jego nóg były jego sposobem na powiedzenie „Jestem tak samo ważny jak ten drugi Kopiący”.
Wyjaśnienie to może brzmieć bardzo freudowsko, jednak w podejściu psychologii procesu ma głębokie znaczenie i wartość. Somatyzacja jest procesem, poprzez który ludzie wyrażają emocjonalny dyskomfort za pomocą języka ciała zamiast języka werbalnego. Zamiast słów, język ciała składa się z nieoczekiwanych i niechcianych doznań fizycznych czy objawów. Często towarzyszy im niepokój o stan swojego zdrowia i podejrzenie, że jest się chorym na jakąś poważną chorobę. Na przykład, po wyczerpującym dniu w biurze lub kłótni z małżonkiem, ból głowy lub sztywność pleców może wyrażać nasze uczucia, a przez nas może być odbierana jako objaw groźnej choroby neurologicznej.
Somatyzacja może być sposobem na powiedzenie: „Jestem emocjonalnie przytłoczony.” Zamiast uświadomić sobie co jest przyczyną naszego dyskomfortu i to wyrazić, mówiąc np.: „Mam uczucie niepokoju, ponieważ…” lub “Czuję się źle, bo…,” możemy odbierać komunikat o tym fakcie za pomocą poczucia fizycznego dyskomfortu lub objawów choroby. Jest to wspólny język, używany przez prawie każdego z nas. Objawy somatyczne nie są wyobrażone lub udawane. One są prawdziwe i często boleśnie doświadczane.
W rzeczywistości, od 60 do 80 procent Amerykanów ma co najmniej jeden z symptomów somatycznych tygodniowo. Badania dostarczają dobitnego dowodu na to, że większość z nas znacznie częściej wyraża emocjonalny dyskomfort fizycznie niż werbalnie.
Wszyscy doświadczamy objawów somatycznych czy jesteśmy ich świadomi czy nie. W większości są związane ze stresem. Zwykle identyfikujemy fizyczne odczucia jako stres z zewnętrznego źródła i możemy powiedzieć: „Miałem taki zły dzień w biurze, że mój żołądek jest nadal skręcony” lub „Jestem spięta i czuję napięcie w mojej szyi.” Te odczucia zwykle ustępują po drinku, gorącej kąpieli, dobrym obiedzie, ćwiczeniach, czy dobrze przespanej nocy. Podobnie, gdy jesteśmy pod presją, czasu, ważnego projektu, rozpoczynając nową pracę, może u nas wystąpić ból brzucha, kołatanie serca lub nagła potrzeba pójścia do toalety. Tych form somatyzacji jesteśmy świadomi jako relacji między stresem i naszymi fizycznymi doznaniami i raczej nie nadajemy im znaczenia medycznego.
Ale czasami, kiedy nasze objawy utrzymują się przez dłuższy czas możemy zacząć myśleć, że zmiany muszą oznaczać, iż coś naprawdę nam dolega. Wtedy idziemy do lekarza, ale najczęściej, lekarz, biorąc pod uwagę naszą historię i robiąc podstawowe badania, spokojnie upewnia nas, że nic złego się z nami nie dzieje. Choć pewne choroby są bardzo trudne do zdiagnozowania w ich wczesnym stadium i lekarzom może brakować umiejętności diagnostycznych w celu ich wykrywania, ogólnie rzecz biorąc, gdy dokładne badania nie wykazują żadnych dowodów choroby, lekarz może uznać objawy jako przejaw somatyzacji.
Jeżeli objawy utrzymują się pomimo zapewnień, że to tylko symptomy somatyzacji i co ważniejsze, zakłócają nasze codzienne funkcjonowanie, wymagają większej uwagi, zarówno od strony medycznej jak i psychologicznej. W takiej sytuacji warto odwołać się do metod, które uwzględniają język, jakim mówi nasze ciało. Ciało przemawia do nas na różne sposoby. Czasem jest to bardzo subtelny i niezauważalny sposób, innym razem mówi dobitnie i dokuczliwie.
Od nas zależy czy będziemy otwarci na sygnały płynące z naszego ciała i w jaki sposób spróbujemy je rozszyfrować. Od nas też zależy jaką metodę pracy czy aktywności wybierzemy, aby skomunikować się z ciałem i odpowiedzieć na płynący z niego komunikat. Możemy medytować, pływać, biegać, ćwiczyć koncentrację, iść na masaż, wziąć homeopatyczną tabletkę, uprawiać jogę, tai-chi albo możemy skorzystać z psychologicznych metod pracy z ciałem takich jak terapia tańcem i ruchem czy psychologia procesu.
Nasze ciała są ściśle związane z psychiką i warto brać ten fakt pod uwagę kiedy następnym razem rozboli nas głowa.
Marta Pociecha
na podstawie Berney Goodman, „When the Body Speaks Its Mind” (1994).
Zapraszam na warsztat: